- Mylisz się. Zapraszasz mnie każdym swoim przepojonym ciekawością spojrzeniem.

głosem, odwrócił się i wyszedł z pokoju.
- Nonsens. - Alexandra przepuściła Rose w drzwiach sklepu modniarskiego. - Na
- Tak, dobry sen potrafi zdziałać cuda, pani Delacroix.
- Rozumiem bardzo dobrze. Powiedz, co nam po hotelu, skoro nie możemy mieć z niego żadnej przyjemności?
- Ależ tak! - wykrzyknęła ciotka Fiona. - Jest pani siostrzenicą diuka Monmoutha.
ten model rozgrzewa się i kończy walkę z przeciwnikiem
- Oczywiście, kochanie. Zobacz, wejdzie z prawej strony i...
- Cóż, przyznaję, że nie jest taka straszna, jak początkowo sądziłem.
- Waham się, czy o tym wspomnieć, ale zauważyłam brak kobiet na liście gości.
Wimbole.
- Choć jej nie widziałeś, musisz przyznać, że spełnia większość twoich warunków.
- Większy dziób? - krzyknęła Rosę i znowu się rozpłakała.
- Zawierzyłaś mi swoje serce, ciało, ale nie życie. Mógłbym ci pomóc.
Pokręciła głową. Strach, okropny strach zatykał dech w piersiach. Bała się matki, jej władzy, tego, że może stracić Santosa. Bala się Lily.

- Jasne.

— Czy tylko, to? — rzekł, przyglądając mi się bacznie.
- Że jesteś jej matką - dokończył Santos. - I nie oburzało cię to, nie widziałaś w tym nic złego?
- Tym bardziej nie przerywaj. Proszę, Santos.

Niestety, miniony wieczór oznaczał kres fantazji. Rodzice dawno nie robili wrażenia tak zgodnych i szczęśliwych.

Łgała jak z nut. Jego ostatnie słowa poruszyły ją do głębi,
- To kara za moją mamę, za moje siostry i mój dom - wyjaśniła
Musiała znaleźć jakąś drogę wyjścia, sposób, żeby się oderwać.

- Też tak uważam. Wspomniała również, że mnie szukałeś, żeby przełożyć piknik z

- Nie, tego nie zrobiła. Nie mogłaby pod waszą nieobecność. -
— Muszę to bardzo dokładnie rozważyć — oświadczyła
znacznie lepiej, chociaż nadal jest słaba.