banalnych loczków. Milla, kiedy tylko miała czas, robiła

- No dobrze, przyszła. I co dalej?
Gdy wyszedł, Clemency podeszła do okna i spojrzała przed siebie. Uświadomiła sobie, jak bardzo zmieniła się przez ostatni miesiąc. Przed ucieczką była cicha i posłuszna, traktowano ją też jak dziecko. Teraz rzeczy uległy zmianie. Zyskała pewność siebie i chęć, by samemu organizować własne życie. Zdecydowała się na desperacką ucieczkę jedynie ze strachu przed nie chcianym związkiem oraz groźbą wysłania do ciotki Whinborough. Niespodziewanie osiągnęła znacznie więcej.
- Jeśli nie miałaś ochoty zjeść szarlotki w moim towarzystwie, to moŜe
- Zdaje się, że masz już dość. Spadaj stąd.
Darryl uniósł kciuk do góry i Liz zaprowadziła Glorię do biura. Kiedy weszły do środka, zamknęła drzwi i stanęła na wprost dawnej przyjaciółki, nie prosząc, by usiadła.
Jednak nie było im dane nacieszyć się sobą do woli. Lady Helena i Arabella, siedząc na górze, słyszały przyjazd powozu. Arabella podbiegła do okna, lecz dostrzegła tylko czubek kapelusza wchodzącej do środka Clemency. Czas mijał powoli, a lady Helena zerkała raz po raz na zegar stojący nad kominkiem.
- Mama nie widzi w jej postępowaniu niczego zdrożnego - odparła Adela ze smutkiem. - Przestrzegłam ją, a ona tylko powiedziała, iż panna Stoneham jest dobrze wychowana i całe szczęście, że Diana ją polubiła! Diana! A co ona może wiedzieć, ta mała idiotka?
swój kubek. Włosy w kolorze piasku związała w ciasny kucyk.
dzisiaj rano wydarzyło? Proszę. Nie ze względu na mnie, oczywiście,
- Więc nie zna go pani dobrze?
Uniósł brwi ze zdziwieniem.
się teraźniejszość. I tylko teraźniejszość.
Podjęła decyzję; chciała być jego kochanką dzisiaj, jutro, tak długo, jak on
złośliwego. Oparła się o ladę. Wciąż nie mogła uwierzyć,


Wyczuwała w jego głosie nutę dezaprobaty. Czyżby zrozumiał
- przerwał jej w pół zdania.
przekory, które tak bardzo go zafascynowały podczas ich

innym? O kimś z jego sfery? Dlaczego nie śnił na przykład

akcentem. Milla nie rozpoznała go, ale nie było w tym nic
- Jej najstarszy syn zginął zadźgany nożem piętnaście lat temu.
Joann podała mu listę nazwisk, którą dołączył do trzymanych w

- Mniej więcej tak samo, równie mało konkretnie: wynoś się, bo inaczej...

ciebie. Nie wiem, jak ci, dziękować za to wszystko...
coś na śniadanie. Po jedzeniu umyła zęby i założyła dżinsowe
praktycznie niczego, żadnych konkretnych informacji, żadnych